Wywiad: Jak pandemia zmieniła podejście klientów do mebli i wnętrz?
Wywiad: Jak pandemia zmieniła podejście klientów do mebli i wnętrz?
Ostatnie lata przyniosły bezprecedensowe zmiany w sposobie, w jaki postrzegamy nasze domy. Pandemia COVID-19 nie była jedynie kryzysem zdrowotnym; stała się katalizatorem głębokich przemian społecznych i konsumenckich, które na stałe przefasonowały branżę wnętrzarską. Dziś dom to już nie tylko „sypialnia” po pracy, ale biuro, szkoła, siłownia i miejsce regeneracji w jednym. O tym, jak te zmiany wpłynęły na nasze wybory zakupowe, estetykę wnętrz i relację z przedmiotami, rozmawiamy z dr Magdaleną Mazur, architektką wnętrz i badaczką trendów mieszkaniowych z wieloletnim doświadczeniem.
Nowa definicja domowego ogniska
Redakcja: Pani Magdaleno, patrząc z perspektywy kilku lat, czy możemy już śmiało powiedzieć, że nasze podejście do wnętrz zmieniło się nieodwracalnie?
Dr Magdalena Mazur: Zdecydowanie tak. Pandemia była momentem „wielkiego sprawdzenia” dla naszych mieszkań. Nagle zostaliśmy zamknięci w przestrzeniach, które często były projektowane z myślą o szybkich porankach i wieczornym odpoczynku, a nie o spędzaniu w nich 24 godzin na dobę. To wywołało masową refleksję nad tym, czy nasze otoczenie nas wspiera, czy wręcz przeciwnie – generuje dodatkowy stres. Zauważyliśmy, że klienci przestali kupować meble „pod katalog” i zaczęli szukać rozwiązań, które realnie poprawiają jakość ich życia. Dom przestał być tylko wizytówką na pokaz, a stał się narzędziem do przetrwania i zachowania balansu psychicznego.
Redakcja: Co było tym pierwszym, najbardziej widocznym impulsem zmian?
Dr Magdalena Mazur: Oczywiście praca zdalna. Początkowo pracowaliśmy przy stołach kuchennych, na kanapach, a nawet w sypialniach. Szybko jednak okazało się, że brak ergonomicznego biurka i krzesła to prosta droga do problemów z kręgosłupem i spadku efektywności. Klienci rzucili się do sklepów w poszukiwaniu wyposażenia biurowego, ale – co ciekawe – nie chcieli mebli typowo „korporacyjnych”. Szukali biurek, które wtopią się w domowy klimat, wykonanych z naturalnych materiałów, takich jak drewno, które nie przypominają im chłodnych open-space’ów.
Ewolucja domowego biura: Od stołu kuchennego do dedykowanego azylu
Redakcja: Czy „home office” to już stały element każdego nowoczesnego projektu wnętrza?
Dr Magdalena Mazur: Tak, to obecnie standard. Nawet w małych kawalerkach szukamy miejsca na choćby niewielki, zgrabny sekretarzyk. Co więcej, podejście do domowego biura ewoluowało. Dziś nie chodzi już tylko o to, by postawić laptopa. Kluczowe stały się:
- Ergonomia: Krzesła z odpowiednim podparciem lędźwiowym stały się hitem sprzedaży, wygrywając z designerskimi, ale niewygodnymi modelami.
- Akustyka: Zaczęliśmy inwestować w panele wygłuszające, ciężkie zasłony czy dywany, aby poprawić jakość dźwięku podczas wideokonferencji.
- Tło (tzw. „Zoom background”): Klienci zaczęli dbać o to, co widać za ich plecami. Regały na książki, obrazy czy dobrze dobrane oświetlenie stały się elementem budowania profesjonalnego wizerunku w sieci.
To pokazuje, że przenieśliśmy funkcje publiczne do sfery prywatnej, co wymagało zupełnie nowej aranżacji przestrzeni.
Multifunkcjonalność jako odpowiedź na ograniczony metraż
Redakcja: Nie każdy ma jednak luksus posiadania osobnego pokoju do pracy. Jak pandemia zmieniła nasze podejście do mebli w małych mieszkaniach?
Dr Magdalena Mazur: Tu narodził się potężny trend multifunkcjonalności. Klienci zaczęli szukać mebli „do zadań specjalnych”. Rozkładane stoły, które w dzień są biurkiem, a wieczorem miejscem rodzinnej kolacji, pufy ze schowkami, czy modularne sofy, które można dowolnie konfigurować w zależności od potrzeb – to produkty, które zyskały na znaczeniu. Zrozumieliśmy, że elastyczność jest kluczem do komfortu. Chcemy, aby nasze wnętrze mogło się transformować wraz z nami w ciągu dnia.
Redakcja: Czy ta potrzeba zmian wpłynęła również na estetykę?
Dr Magdalena Mazur: Bardzo. Przeszliśmy od chłodnego, sterylnego minimalizmu w stronę stylu „warm minimal” lub „japandi”. Szukamy przytulności, miękkich tkanin, obłych kształtów. Dom ma nas otulać i dawać poczucie bezpieczeństwa. Stąd wielki powrót boucle, weluru i naturalnych plecionek. Chcemy czuć fakturę materiałów, co jest naturalną reakcją na nadmiar czasu spędzanego przed gładkimi ekranami urządzeń cyfrowych.
Zrównoważony rozwój i jakość ponad ilość
Redakcja: Wspomniała Pani o naturalnych materiałach. Czy świadomość ekologiczna klientów również wzrosła w tym okresie?
Dr Magdalena Mazur: Zdecydowanie. Zamknięcie w domach sprawiło, że zaczęliśmy bardziej doceniać przedmioty, które nas otaczają. Zamiast kupować tanie, nietrwałe meble, które trzeba wymienić po roku, klienci wolą zainwestować w coś solidnego, co przetrwa dekady. Widzimy ogromny renesans rzemiosła, mebli z litego drewna i renowacji staroci. Pandemia dała nam czas na hobby – wielu z nas samodzielnie odnawiało krzesła po dziadkach, co zbudowało emocjonalną więź z wyposażeniem.
Warto zwrócić uwagę na kilka kluczowych aspektów tego „eko-zwrotu”:
- Lokalność: Wybieramy polskich producentów, chcąc wspierać rodzimą gospodarkę i skracać łańcuchy dostaw.
- Trwałość: Pytamy o jakość lakierów, rodzaj użytego drewna, certyfikaty ekologiczne.
- Second-hand: Kupowanie mebli z drugiej ręki stało się powodem do dumy, a nie koniecznością. To element dbania o planetę.
Domowa dżungla i balkonowa rewolucja
Redakcja: Nie sposób nie wspomnieć o roślinach i balkonach. Wydaje się, że każdy z nas stał się w tym czasie domowym ogrodnikiem.
Dr Magdalena Mazur: To prawda! Tęsknota za naturą była tak silna, że zaczęliśmy zapraszać ją do środka na masową skalę. Trend biophilic design, czyli projektowania w zgodzie z naturą, stał się niezwykle popularny. Rośliny przestały być tylko dekoracją, a stały się elementem dbania o zdrowie psychiczne i jakość powietrza. Z kolei balkony i tarasy, często traktowane wcześniej jako „składowiska rupieci”, stały się pełnoprawnymi pokojami letnimi. Inwestujemy w wygodne fotele ogrodowe, oświetlenie zewnętrzne, dywany tarasowe – chcemy mieć swój prywatny kawałek nieba, który jest równie komfortowy jak salon.
Zmiana nawyków zakupowych: Cyfrowa rewolucja w branży meblowej
Redakcja: Na koniec porozmawiajmy o samym procesie kupowania. Czy sklepy stacjonarne odejdą do lamusa?
Dr Magdalena Mazur: Sklepy stacjonarne nie znikną, ale ich rola się zmieniła. Pandemia przełamała ostatnie bariery przed kupowaniem mebli online. Kiedyś baliśmy się zamawiać sofę bez jej uprzedniego „przetestowania”. Dziś, dzięki darmowym próbkom tkanin, rozszerzonej rzeczywistości (AR) pozwalającej „wstawić” mebel do pokoju przez telefon oraz bardzo dopracowanym opiniom innych użytkowników, zakupy przez internet stały się standardem.
Oczekujemy jednak od marek czegoś więcej niż tylko produktu. Chcemy inspiracji, doradztwa, wysokiej jakości zdjęć i filmów. Branża meblowa musiała stać się branżą technologiczną i marketingową na najwyższym poziomie, aby sprostać oczekiwaniom klienta, który większość researchu robi w sieci, siedząc wygodnie na własnej kanapie.
Podsumowanie
Pandemia COVID-19 bez wątpienia wyznaczyła nową erę w projektowaniu i urządzaniu wnętrz. Z naszych obserwacji i rozmowy z dr Magdaleną Mazur wynika, że najważniejszymi zmianami są:
- Przejście od estetyki do funkcjonalności: Dom musi przede wszystkim działać i wspierać nasze codzienne obowiązki.
- Wzrost znaczenia dobrostanu: Wnętrza mają koić zmysły, zapewniać relaks i kontakt z naturą.
- Świadoma konsumpcja: Wybieramy jakość, trwałość i ekologiczne rozwiązania, budując trwalsze relacje z przedmiotami.
- Elastyczność przestrzeni: Meble modułowe i multifunkcjonalne stały się kluczem do efektywnego wykorzystania metrażu.
Choć najtrudniejsze chwile izolacji mamy już za sobą, lekcje, które wtedy wyciągnęliśmy, zostaną z nami na lata. Nasze domy stały się bardziej autentyczne, dopasowane do naszych potrzeb, a my sami – bardziej świadomymi użytkownikami przestrzeni. To pozytywny sygnał dla całej branży wnętrzarskiej, która musi teraz nadążyć za tymi nowymi, wyższymi standardami komfortu i jakości.